Imagin Harry i Zoe część 5#
-To jest i będzie moja wina kochanie - nagle usłyszałem spadającą głowę z poduszki i wycie automatu od pulsu.
Weszli z noszami. Nie wiedziałem co się dzieje szybko wstałem i zatrzymałem lekarza.
-Co się dzieje ?
-Niech mnie pan puści musimy ją ratować! Zawozimy ją do kliniki ,,Zdrowia Puls''.
-Gdzie to do jasnej cholery jest ja ją zawiozę.!
-Na końcu UK ,przepraszam ale mamy tylko 2 doby aby ją zawieść.
-Ale ambulansem będzie wolniej ja ją zawiozę!
-Pani pielęgniarko proszę dać panu tabletki uspokajające.
-Co kurwa? Zabieram ją!
Wziąłem nosze na której leżałam Zoe ,bezbronna. Słyszałem wiele krzyków ze strony lekarzy ,ale ja ich nie słuchałem i szedłem dalej... Za bardzo ją kocham żeby mnie opuściła i tego ma nie zrobić!
Położyłem ją na tylne siedzenia leżała nieprzytomna. Szybko wsiadłem za kółko i ruszyłem.
* 1,5 dnia później*
Jest 3 nad ranem wziąłem Zoe na ręce i wszedłem do tej kliniki.
Poszedłem do recepcji nikogo nie było , szedłem dalej nadal nie było żadnej żywej duszy.
Czułem , że coś się ze mną dzieje ,nie miałem już po prostu sił ,upadłem lekko z Zoe na kolana i zacząłem krzyczeć i płakać.
-NIECH MI KTOŚ POMOŻEE !- Krzyczałem i krzyczałem. Wreszcie usłyszałem kroki .
-Co się dzieje boże mój kochany? - Podeszła do mnie pielęgniarka i otarła łzy, miała zmarszczoną twarz i wielkie niebieskie oczy które patrzyły na nas z przerażeniem i ,ze smutkiem. Pomogła mi zanieść Zoe na salę operacyjną gdzie miała mieć badania i znowu czekałem.
*2 godziny później*
Okazało się ,że Zoe nie ma jednej nerki ,a druga pracuję na 24% czyli ,że to już koniec?
Przyjechali do kliniki Louis i Zayn ,nie chciałem Louisa widzieć miałem do niego odrazę...
-I co jak z nią? - Zapytał Louis opierając się o ścianę.
-Wypierdalaj.. Nie znoszę cię za to co mi zrobiłeś!- Wstałem i ze łzami w oczach zacząłem go szarpać nie wiem co mnie opętało.
-Ej chłopaki spokój! - Wykrzyczał Zayn odciągając nas od siebie.
- To wszystko przez ciebie skurwysynie ,stracę ją rozumiesz ?.
-Przecież Hazz znajdziesz sobie lepszą która się nie tnie i Ci będzie dogadzać.
-Louis ty się słyszysz? Ona się pocięła ze względu na mnie bo widziała u mnie prochy... Które ty mi dałeś i przez Ojca który zgwałcił jej matkę przed wczoraj i po pierwsze nie chcę innej ,nie jestem jakimś gówniarzem zostanę przy niej do końca życia i nigdy jej nie opuszczę rozumiesz ? Najlepiej będzie jak sobie pójdziesz a Zayn ze mną zostanie ...
- Dobra , rób co chcesz .. Na razie Zayn ...I Harry.
- Mamy problem - powiedział lekarz idąc w pośpiechu do mnie.
-Jaki?!
-Musimy szukać dawcy.
-Ile jest czasu? - Zapytał Zayn.
- ponad godzinę ,nie uda nam się. Może się pan po...-Przerwałem lekarzowi to słowo.
-Nie kurwa Niee! Nie będę się żegnać gdyż to ja będę dawcą!
-Ale wie pan ,że to jest poważna operacja ?
-Tak wiem.
- Zrobię to z przyjemnością- Beznamiętny ton jego głosu nie pasował do drapieżnego uśmieszku ,jaki pojawił się na jego cienkich ustach ,ani do błysku jego zimnych oczach..
*Po operacji*
*Perspektywa Zoe*
Obudziłam się a Harry spał obok mnie na noszach.
-Co się dzieje Harry? -przebudził się i uśmiechając się podszedł do mnie i pocałował w usta.
-Oddałem ci Nerkę kochanie.. Teraz masz cząstkę mnie w sobie misiu.
1 komentarz:
Czekam na next ,świetnie piszesz imaginy są MEGAA <3 NEXT :*
Prześlij komentarz